Dziś bez przepisu, ale to nie znaczy, że nie będzie o jedzeniu. W zamian za to zostawiam kilka zdjęć ze spaceru po Sopocie i Gdańsku.
Nachodziłam się, nawdychałam jodu i naoglądałam (po drodze wyhaczając x sklepów), więc trzeba było wykombinować coś do jedzenia. Miałam nadzieję na obiad w BioWay'u niedaleko Monciaka, ale niestety na jego miejscu pojawiła się już inna restauracja, niekoniecznie wegetariańska. Szkoda, ale nic straconego, bo na szczęście Greenway'e trzymają się mocno i jak zwykle są wypełnione po brzegi. Padło na koftę z ryżem pełnoziarnistym i koktajl truskawkowy.
Były kiełki, dużo ostrego sosu i dobra kofta czyli ogólnie nie zawiodłam się. Z tego wynika, że dziś czas spędzony w kuchni jest w zaokrągleniu zerowy z czego w obecnej chwili niezmiernie się cieszę. Jednak następnym razem będzie już bardziej obiadowo-przepisowo, bo na samych wypiekach przecież nie żyję :)
Śpiewam sobie
Jeny ja chcę nad morze! :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tego morza. W Toruniu tylko Wisła...
OdpowiedzUsuńChętnie bym pospacerowała po Gdańsku...minęło zaledwie kilka miesięcy, ale już tęsknię :-) Widzę, że spędziłaś dzień pozytywnie! :)
OdpowiedzUsuńTo jedno z niewielu miejsc, które się nie nudzi mimo odwiedzania go po raz sto pierwszy ;)
UsuńPiekny spacer i fotki, ale ilosc sosu na talerzu porazajaca ;))
OdpowiedzUsuń