Wpadłam do kuchni, złapałam za banany, które już od jakiegoś czasu błagały by coś z nich zrobić i wymieszałam co się dało. O dziwo wyszło mi ciasto. Dużo słonecznika, otrębów (błonnik!) i bananowy zapach... jestem na tak :)
~
1,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
0,5 szklanki otrębów pszennych
0,5 szklanki słonecznika
1/3 szklanki cukru brązowego
1/2 szklanki mleka
1/3 szklanki oleju
2 duże, dojrzałe banany
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
migdały w słupkach/płatkach
łyżka masła
1/3 szklanki cukru brązowego
2 łyżki mleka
Wymieszać mąkę, otręby, słonecznik, proszek, sól w jednej misce. W drugiej mleko, olej, rozgniecione banany i cukier (najlepiej połączyć trzepaczką). Wymieszać zawartość obu misek, nalać do formy (26 cm średnicy) wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 180 stopniach przez 30 minut (patyczek musi być suchy po wyjęciu, a ciasto zarumienione). Można polać polewą (niekoniecznie, bo samo też jest dobre). Roztopić masło w garnku, dodać cukier i mleko i poczekać, aż cukier się skarmelizuje (będzie mocniej brązowy). Posmarować ciasto, posypać migdałami i poczekać aż wystygnie.
Uciekam, bo jutro znowu szkoła, a ja jak zwykle ze wszystkim w lesie. Ale co tam!
Ciasto jest przepyszne! Wiem bo próbowałam!
OdpowiedzUsuńchętnie takie zrobię :-)
OdpowiedzUsuńmy tegoroczne maturzystki musimy się wspierać :-)
Usuńtegoroczne i późniejsze, ale to i tak ten sam wózek, hehe ;P
Usuńnabrałam ochoty na takie słodkości:)
OdpowiedzUsuńostatnio robilam ciasto bananowe, ale weganskie :) wyszlo bardzo smaczne, polecam przepis bo jest super szybki :)
OdpowiedzUsuńhttp://piknikowo.blogspot.com/2012/03/ciasto-bananowe-w-po-godziny-weganskie.html